Dziś albo jutro na bordo papierze muszę się uporać z twą mordą frajerze…
„Życie realne i ludzie byli dla niego czymś wstrętnym i niezrozumiałym. Żył w świecie, który można by porównać do olbrzymiego labiryntu zwierciadlanych komnat, w których najmniejsza zmiana układu odbita w dziwacznie pokrzywionych ścianach wracała w nieskończonych wariacjach do centrum tego układu, tworząc dopiero wtedy jego istotne bogactwo. Układ jego psychiki był izolowanym systemem, rządzonym jedynym prawem mnożenia się w nieskończoność jednego, niezmiennego w swojej istocie, obserwatora…”
Tak scharakteryzował się w jednej ze swoich powieści, ukrywając się pod postacią powieściowego Bunga, człowiek legenda, jedna z najważniejszych i najbardziej kontrowersyjnych postaci życia artystycznego i umysłowego okresu dwudziestolecia międzywojennego ― Stanisław Ignacy Witkiewicz, syn Stanisława Witkiewicza twórcy stylu zakopiańskiego, zwany Witkacym. Historia przypisała mu także inne miana: „wariata z Krupówek”, ekscentryka, narkomana, erotomana, alkoholika, co nie zmienia faktu, że dziś możemy nadać mu miano człowieka renesansu: wszechstronnego i genialnego w każdej dziedzinie życia, w której się „wypowiadał”.
Nie będzie przesadą jeżeli określimy Witkacego mianem „instytucji artystycznej” czy „bezprecedensowego zjawiska swoich czasów”, czego dowodem jest pozostawiona bogata i różnorodna twórczość. Znany bowiem jako autor licznych dramatów , twórca pism estetycznych , filozoficznych , czy powieści nie pozostawał obojętny na dziedzinę jaką jest sztuka we wszystkich jej przejawach.
Twórczość plastyczna Witkacego znana jest głównie z jego kompozycji olejnych, pasteli oraz fotografii. Szczególne miejsce w tym osobliwym dorobku zajmują jednak portrety. To one stały się dziedziną twórczości, z którą jest dziś najbardziej kojarzony, a która w okresie międzywojnia przyniosła artyście duży rozgłos i sławę. Ekscentryczny artysta stworzył bowiem niezwykły „gabinet sztuki”, w którym to właśnie portretowi przypisał miejsce szczególne i najważniejsze zarazem.
Przełomem w twórczości plastycznej autora teorii Czystej Formy miał być rok 1925, w którym to zaprzestał malować obrazy olejne i całkowicie poświęcił się malarstwu portretowemu. Złożyły się na to przede wszystkim problemy finansowe artysty, które zmusiły go do poszukiwania stałego źródła dochodu. Narodził się wówczas pomysł założenia jednoosobowej firmy portretowej. Z czasem przekształciła się ona w poważne przedsiębiorstwo, posiadające swój regulamin, określone ceny za usługi i dwie, nazwać byśmy to dziś mogli ― filie: w Zakopanem i Warszawie, w których można było skorzystać z oferty nowej instytucji.
Jednoosobowa firma „S. I. Witkiewicz” ogłosiła się po raz pierwszy oficjalnie w kwietniu 1925 roku na wspólnej wystawie Witkiewicza z Tymonem Niesiołowskim w Salonie Czesława Garlińskiego w Warszawie. Autor Bunga wystawił wówczas 73 portrety. W katalogu wystawy zamieścił natomiast Parę dość stosunkowo luźnych uwag o portrecie w ogóle i moich portretach w szczególności, a na wstępie oznajmiał: „Wystawiam tego roku same portrety, ponieważ moich kompozycji nikt nie ceni, nie potrzebuje i nie kupuje, a krytyka je przemilcza, albo pisze o nich rzeczy nieistotne, a nawet czasem bzdury, ponieważ jak mi to kiedyś w tramwaju powiedział Axentowicz, portrecista powinien mieć nerwy jak postronki, stworzyłem sobie regulamin, który ma pozory humorystyki, a jest wynikiem ponurych doświadczeń”. Regulamin zawierał dziesięć paragrafów, datę 11 IV 1925 i adres: Firma „S. I. Witkiewicz”: Zakopane, Chramcówki 21, Willa „Tatry”; Warszawa: Bracka 23 m. 42, III-cia brama .
Regulamin ukazał się drukiem w 1928 roku (powtórzony w 1932). Rozszerzono go wówczas do 17 paragrafów, rozbudowując ofertę o nowe typy portretów. Regulamin obowiązywał do momentu śmierci Witkacego, a więc do 1939 roku. Przez ponad 15 lat działalności firmy powstało w niej tysiące portretów wykonanych najczęściej w technice mieszanej z użyciem pasteli, kredek, ołówka i węgla na kolorowych papierach.
Regulamin firmy oferował klientowi pięć typów portretów: A, B, C, D i E, do których dołączony był stały cennik. Oprócz wymienionych typów powstawały portrety, będące kompilacją i mieszanką wymienionej „piątki”. Główne źródło utrzymania Witkacego stanowiły portrety wykonane w typie A i B. Cieszyły się one dużą popularnością wśród klienteli.
Portrety w typie A były najdroższe, bo aż po 350 zł (co przed wojną równało się całkiem przyzwoitej pensji), ale najciekawsze pod względem kompozycyjnym, określone w regulaminie jako „wylizane” z tendencją do upiększania i akcentowania „łagodności”. Przede wszystkim typ A przeznaczony był dla kobiet. Przykładem może być portret Marii Nawrockiej z VII 1925 roku, na którym zaobserwować można charakterystyczne dla tego typu cechy. Od pozostałych typów odróżniał się często całopostaciowym ujęciem modela i fantastycznym tłem, wręcz egzotycznym, łączącym w sobie różnorodne akcenty krajobrazu, przyrody i zamieszkujących świat witkiewiczowskiej wyobraźni stworzeń, będącym uzupełnieniem całości i równoważącym całą kompozycję. Przekładało się to na wykonanie portretu w czasie, które mogło trwać w tym przypadku nawet kilka dni.
Nieco tańszy, za 250 zł, był portret w typie B. Cieszył się największą popularnością, głównie z tego względu, że zakładał obiektywny stosunek do modela bez cienia karykatury, a więc wszelkiego rodzaju przerysowań, modyfikacji i wynaturzeń. Nie wykluczał „łagodności” w portretach kobiecych. Powstające w tym typie portrety przyjmowały postać szkicowych popiersi z wiernie odtworzonymi rysami twarzy, najczęściej na bardzo kolorowym, abstrakcyjnym tle np.: portret Anny Nawrockiej (1925), portret Zbyszka Nawrockiego (1925), portret Marii Wieszczak (IX 1936).
Typ C to portrety określone w cenniku regulaminu jako portrety „bez ceny”. Zarezerwowany były bowiem dla kręgu towarzyskiego i przyjaciół Witkiewicza, a powstawały pod wpływem rozmaitych używek jak alkohol i narkotyki (kokaina, peyotl, morfina, eter, appendix). W tym typie powstały najciekawsze prace.
Witkiewicz nie był, mimo powszechnie panującej o nim opinii, narkomanem. Jego praktyki z narkotykami miały charakter eksperymentu twórczego, o czym pisze przyjaciel Witkiewicza, doktor Teodor Birula-Białynicki: „ Staś lubił doświadczenia z peyotlem tak samo, jak ze wszelkimi dostępnymi mu narkotykami bądź ze środkami, które zdaniem jego mogły wpływać na stan psychiczny człowieka. […] Toteż skrzętnie notował na swych obrazach nawet wypitą literatkę piwa, „pyfko” albo filiżankę kawy „Cof”, albo „Cocaina”, jakkolwiek czasem chodziło o wpuszczenie do nosa kilku kropel I-szej kokainy z cynkiem (krople do oczu)” .
Najliczniejsza grupa portretów powstała pod wpływem narkotyków to lata 1929-1932. Był to czas najintensywniejszych eksperymentów z dragami, licznych seansów narkotycznych odbywających się w domach zaprzyjaźnionych lekarzy ― osób w tym typie najczęściej portretowanych (aby lepiej zrozumieć Witkiewicza i stosowaną przez niego metodę warto zajrzeć do ksiązki „Narkotyki. Niemyte dusze”, w której dokładnie opisuje działanie każdego ze środków oraz ich wpływ na sposób widzenia świata, kształtowania się pod ich wpływem artystycznej wizji i przebieg procesu twórczego. Książka wydana została w 1932 roku i jest niejako owocem owego „narkotycznego” okresu).
Wracając do portretów typu C najliczniejszą ich grupę tworzą powstałe pod wpływem kokainy (oznaczanej na portrecie symbolem Co) np.: portret Małgorzaty Wandy Żukotyńskiej (II 1928), portret Zofii Muhuczyny (III 1928), dla których charakterystyczna jest deformacja, na skutek której twarze przybierają fantastyczne formy, często demoniczne, „rozwichrzone”, ale stonowane kolorystycznie i harmonijne. Drugą najczęstszą używką był peyotl „dający poza niebywałymi wizjami wzrokowymi głębokie wejrzenia w pokłady psychiki”: portret Ludwika de Laveaux (1929), portret Neny Stachurskiej (12 X 1929), portret Janusza de Beaurain (V 1929), czy portret Zofii Mohuczyny (II 1930). W przypadku jego użycia twarze modeli sprawiają wrażenie rysowanych delikatną kreską szkiców i przywodzą na myśl, przypominają wyblakłe odbitki fotograficzne. Witkacy często mieszał używki: narkotyki z alkoholem, nikotyną, co powodowało powstanie omamów i stanów oszołomień, przejawiających się w kolorystyce prac, a przede wszystkim ich kompozycji, która często przypominała bardziej kompozycję abstrakcyjną niż portret.
Tu także należy wspomnieć o rozbudowanych oznaczeniach portretów, co szczególnie uwydatniło się właśnie przy portrecie typu C, którego wykonanie zakładało użycie różnego rodzaju „wspomagaczy”. Rozbudowaną sygnaturą oznaczony był każdy portret powstający w witkiewiczowskiej firmie. Ten pozornie nieodgadniony szyfr zawierał informacje o typie portretu (A, B, C, D, E i ich warianty), dacie powstania (dzień, miesiąc, rok) oraz sygnowany był podpisem Witkiewicza. Najczęściej pojawiające się warianty sygnatury: Witkacy, Witkacjusz, Witkacius, Vitkacius. Pojawiały się sygnatury znacznie rozbudowane, w większości rozszyfrowane przez badaczy Witkacego wskazujące na użyte przy wykonaniu środki np.: C ― oznaczające użycie alkoholu, Co― kokainy, Cof ― kofeiny, Cryog ― cryogeniny, Eu ― eucodalu, Et ― eteru, Mesk. Merck. ― meskaliny firmy Merc, Ępedete ― (fr. un peu de thé) trochę herbaty, Har.― harminy, F.ZZ.― oznaczało użycie fajki z zaciąganiem się, NII― nie pił alkoholu (z oznaczeniem liczby dni lub miesięcy), NP― nie palił papierosów (z oznaczeniem liczby dni lub miesięcy), P ― palił papierosy, ppc ― prawie po ciemku, m.p. ― (łac. manu propria) własną ręką, Napa― na pamięć, Napafot ― na pamięć z fotografii oraz inicjały osób obecnych przy portretowaniu np.: N. S. ― Nena Stachurska, M. B. ― Michał Białynicki-birula, M. Ch. ― Michał Choromański.

Przyjrzyjmy się z bliska portretowi Zofii Nawrockiej z 9 VIII 1928 roku. W lewym dolnym rogu czytamy: NII43 / Witkacy P(ost ) /1928 VIII, co informuje nas o tym, że w dniu, w którym powstawał ostatni portret a więc 9 sierpnia 1928 roku Witkiewicz czterdziesty trzeci dzień nie pił alkoholu. Następnie w prawym dolnym rogu: T. B+d+E [w owalu] odczytujemy typ portretu. Całość dodatkowo uzupełniają dwa krótkie teksty: „Jak Ty mnie zęby Ja Tobie rodzinę ocenisz to wszystko, gdy ja całkiem minę” oraz „Zęby djabli wezmą Portrety zostaną I cały interes będzie jedną raną”. Witkiewicz często umieszczał na portretach komentarze, krótkie wierszyki, zapiski rozbudowujące sygnaturę, które zazwyczaj nawiązywały do portretowanej osoby lub jej rodziny. W przypadku Zofii Nawrockiej wierszyki nawiązują do postaci Władysława Nawrockiego, zakopiańskiego lekarza dentysty, który leczył Witkacemu zęby, często w zamian za portrety jego rodziny. Zofia była krewną Nawrockiego.
Na portretach powstałych pod koniec życia artysty, a więc tuż przed rokiem 1939 odnaleźć możemy skrót T. U ― talent umarł, który oznacza upadek talentu artysty zmęczonego twórczością i jest wyrazem kryzysu oraz wewnętrznego załamania Witkiewicza, który doprowadził go do samobójczej śmierci.
Czwartym typem portretu był typ D, najtańszy ― w cenie 100 zł. Podobnie, jak portret w typie C, zakładał subiektywne przedstawienie modela, ale bez użycia środków „wspomagających”. W cenie od 150 do 250 zł można było nabyć portret w typie E najliczniej reprezentowany przez portrety kobiece np.: portret Neny Stachurskiej (21 VIII 1934, 5 IV 1930, 11 IX 1931), portret Bronisławy Włodarskiej (3 X 1937), rzadziej męskie. Uwaga skupiona jest na dowolnej interpretacji psychologicznej modela według intuicji firmy. W regulaminie wyraźnie zaznaczono także, że efekt końcowy portretu typu E może być równy typowi A i B. Porównując te typy dostrzec można zasadniczą różnicę. Mianowicie w portrecie typu E nie znajdziemy bogatego, rozbudowanego i egzotycznego tła. Jest ono neutralne. Ponadto model ujęty jest w formie popiersia, a nie całopostaciowo (jak często ma to miejsce w typie A). W typie E uwagę zwracają natomiast wyeksponowane oczy i usta, bardziej uśmiechnięte niż w typach wcześniejszych.
Regulamin przewidywał także wykonanie portretu dziecinnego, typ B + E. Miało ono charakter szkicu np.: portret Leszka Komorowskiego w wieku lat 7 (19 II 1932), portret Izabeli Zborowskiej (IV 1934). Na portrecie, poza modelem, pojawia się zazwyczaj sztafaż w postaci stołu, na którym stoi talerz z owocami. Mała liczba portretów dziecinnych w skali dorobku firmy portretowej świadczyć może o niechętnym ich wykonywaniu przez Witkiewicza, co w swoich zapiskach tłumaczy nadmierną ruchliwością dzieci.
Spostrzegawczy widz z pewnością zauważy również, że portrety reprezentują nie tylko określone w regulaminie typy. Możemy pogrupować je również ze względu na powtarzające się motywy i kształty, wyróżniając w ten sposób warianty witkiewiczowskiej ikonografii (na marginesie warto wspomnieć, że odnoszą się one nie tylko do portretów, ale do całego dorobku plastycznego artysty), jak: Alcoforada, czyli głowy podstawkowe, osadzone na ozdobnych cokołach, postumentach, co sprawia wrażenie całości jako klasycznej rzeźby portretowej np.: portret Neny Stachurskiej (IV 1929), portret Heleny Białynickiej-Biruli (12 V 1929), portret Marii Nawrockiej (V 1929), hybrydy, stanowiące połączenie ludzkiej głowy ze zwierzęcym tułowiem np.: z ciałem węża, zakończone rybim ogonem, ptasimi nóżkami, czasem także w kształcie męskiego członka: portret Włodzimierza Nawrockiego (19 IV 1929), portret Stefana Glassa (28 VII 1929), portret Heleny Białynickiej-Biruli i Stefana Glassa (28 VII 1929), portret pułkownika Janusza de Beaurain (24 IX 1929).
Oprócz dokładnego opisu typów portretów regulamin firmy zawierał liczne wskazówki dla klientów, mówił o tym co mogą, a co jest im zabronione. Po pierwsze na seanse klient zobowiązany był stawiać się punktualnie, co miało wpływać na pozytywny nastrój firmy. Portrety wykonywane były tylko w lokalu firmy. Wykonanie portretu „poza” było możliwe tylko w wypadku choroby osoby portretowanej lub jej podeszłego wieku, co jednak zobowiązywało ją do przechowania portretu „pod kluczem”. Portretowanie odbywało się bez świadków, a portret nie mógł być oglądany przez klienta do momentu zakończenia nad nim pracy. Oczywiście klient mógł być niezadowolony z portretu, ale regulamin zabraniał jakiejkolwiek krytyki ze strony klienta co do sposobu wykonania i zgodności, podobieństwa osoby portretowanej. Klient miał prawo zatwierdzić, bądź odrzucić portret, a więc przysługiwało mu tylko „tak” lub „nie”. Regulamin nie uwzględniał bowiem poprawek. W przypadku odrzucenia pracy przechodziła ona na własność firmy, a klient był zobowiązany zapłacić za nią 1/3 ceny.
Zjawisko jakim była firma portretowa Stanisława Ignacego Witkiewicza wpisała się na stałe w krajobraz kulturalny okresu dwudziestolecia międzywojennego. Dziś portrety Witkiewicza pochodzące z okresu działalności jego firmy portretowej są ozdobą niejednej kolekcji muzealnej, jak i prywatnej. O ich oryginalności, niepowtarzalności i wartości świadczą także wysokie ceny na rynku antykwarycznym, sięgające kilkunastu tysięcy. Nie trzeba być milionerem, aby z bliska mieć okazje podziwiać portrety wariata z Krupówek. Będąc w Zakopanem warto zajrzeć do Muzeum Tatrzańskiego im. Dra Tytusa Chałubińskiego ― ekspozycja prac znajduje się w Willi Koliba, a największe zbiory dzieł Witkacego w skali kraju, przede wszystkim portretów typy C, posiada Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku.

