Co czytać przed podróżą do Portugalii? Historia, kultura i inspiracje

Marzec upłynął mi pod znakiem Portugalii: początek miesiąca spędziłam na Maderze, a końcówkę w jednym z najpiękniejszych miejsc w Europie – na słonecznym południu, w Algarve. Choć byłam tu już kilka razy, z każdym kolejnym mam poczucie, że odkrywam ten kraj na nowo. Od zeszłego roku to niewielkie państwo nad Atlantykiem stało się dla mnie czymś więcej niż tylko kierunkiem służbowych wyjazdów. Im częściej tu wracam, tym mniej wystarcza mi rola zwykłego obserwatora. Chcę rozumieć to, co widzę: ludzi, symbole i historie zapisane w architekturze, sztuce, czy codziennych zwyczajach. Dziś krajobraz to dla mnie za mało – szukam głębiej: w mentalności i kontekście, który tworzy duszę tego miejsca.
Zawsze miałam w sobie tę niegasnącą potrzebę szukania głębiej – tę ciekawość, która nie pozwala przejść obojętnie obok nieznanej daty czy symbolu. Z Portugalią nie mogło być inaczej. To właśnie praca z grupami trekkingowymi stała się dla mnie najsilniejszym impulsem do odkryć. Często bywa tak, że gdy widzę coś po raz pierwszy, sam obraz mi nie wystarcza. Chcę wiedzieć, dlaczego ten mur ma taki kolor, a tamten detal pojawia się na każdej fasadzie, i kim jest oraz co trzyma w rękach „pan”, którego pomnik znajdziemy praktycznie w każdym portugalskim miasteczku. Ta chęć, by nie tylko widzieć, ale i rzetelnie opowiedzieć o tym innym, całkowicie mnie wciągnęła. Kiedy wracam w to samo miejsce kolejny raz, czuję się bogatsza o wszystkie historie i konteksty, które wcześniej skrupulatnie tropiłam. Dzięki temu moi turyści dostają coś więcej niż tylko widok z okna – dostają opowieść o duszy Portugalii, którą sama najpierw musiałam dla nich zdobyć.
Jak powstało moje literackie zestawienie ?
Portugalia ma w sobie coś, co zachęca do drążenia: poczucie dawnej potęgi, melancholię po imperium, silną tożsamość narodową i bardzo specyficzny stosunek do własnej przeszłości. Naturalnym punktem wyjścia do zgłębienia tej historii stały się dla mnie książki. To one pozwoliły mi (i nadal pozwalają) uporządkować wiedzę, zrozumieć kontekst i spojrzeć na ten kraj głębiej – nie tylko jak na popularny kierunek podróży, ale jak na miejsce o niezwykle bogatej i złożonej tożsamości. Z czasem to zgłębianie źródeł i nieustanne poszukiwania kolejnych lektur przerodziły się w prawdziwą pasję odkrywcy, godną ekipy Henryka Żeglarza. Tak powstało „portugalskie zestawienie”, będące owocem literackich poszukiwań – solidna lista książek, która stała się moim osobistym przewodnikiem po portugalskiej duszy. Dziś z wielką radością mogę się nią z Wami podzielić.
To zestawienie to owoc moich poszukiwań książek wydanych w języku polskim, które rzucają światło na historię, kulturę i unikalną mentalność Portugalii. Znajdziecie tu zarówno klasyczne opracowania, jak i nowsze publikacje – idealne dla każdego, kogo ten kraj zaczął autentycznie wciągać lub kto planuje podróż i chce zrozumieć coś więcej niż tylko treść przewodnika. Świadomie pominęłam literaturę piękną oraz powieści jedynie inspirowane tym krajem. Choć mają swój urok, w kontekście faktów i rzetelnego poznawania dziejów nie wnoszą one wartości do tego konkretnego spisu. Listę tę będę regularnie aktualizować, w miarę jak dotrę do kolejnych publikacji lub dowiem się o nowych wydaniach.
Nie szukajcie tu rankingu. Kolejność książek jest zupełnie przypadkowa, bo nie chcę narzucać Wam hierarchii ważności. Wierzę, że każdy z nas szuka w Portugalii czegoś innego i każda z tych pozycji może mieć dla Was zupełnie inną wartość. Przy każdym tytule przygotowałam krótką charakterystykę – kilka słów ode mnie, które, mam nadzieję, pomogą Wam zdecydować, czy to właśnie ta lektura będzie dla Was najlepszym punktem wyjścia.
Przygotowanie tego zestawienia zajęło mi dobrych kilka miesięcy. To nie tylko godziny spędzone na samym pisaniu opisów, ale przede wszystkim setki stron lektur – większość z tych pozycji przeczytałam od deski do deski, żeby mieć pewność, co Wam polecam. Nie skłamię, jeśli powiem, że trochę się przy tym namęczyłam, ale ta praca dała mi ogromną satysfakcję. Chciałam, aby ten spis był rzetelną bazą dla każdego, kto tak jak ja, chce wyjść poza rolę zwykłego obserwatora i naprawdę zrozumieć Portugalię.
Skoro ja już się za Was namęczyłam i przekopałam przez stosy książek, Wam pozostaje już tylko najprzyjemniejsza część – wybór idealnej lektury na start. Jednocześnie jestem ogromnie ciekawa Waszych odkryć. Może znacie książkę, która skradła Wasze serce i której nie może tu zabraknąć? A może w Waszych biblioteczkach kryją się inne portugalskie perły? Koniecznie mi o tym napiszcie. Czekam na Wasze polecenia z piórem w dłoni! A tymczasem zaczynamy!
Najlepsze książki o Portugalii – Moje rekomendacje
José Hermano Saraiva „Krótka historia Portugalii” – bardzo dobra pozycja na początek. Jeśli miałabym wskazać jedną książkę, od której warto zacząć tę literacką podróż, byłaby to właśnie ta pozycja. Saraiva był nie tylko historykiem, ale przede wszystkim genialnym gawędziarzem i popularyzatorem wiedzy, co czuć na każdej stronie. Pisze o dziejach swojego kraju z ogromną pasją, ale w sposób niesamowicie przystępny, jasny i – co dla mnie ważne – bez zbędnego akademickiego zadęcia. To książka, która buduje solidne fundamenty. Przeprowadzi Was przez kluczowe momenty: od narodzin państwa, przez złoty wiek wielkich odkryć geograficznych, aż po czasy współczesne. To idealna baza, by zrozumieć, skąd wzięła się dzisiejsza Portugalia i jak przeszłość ukształtowała jej unikalny charakter. Czyta się ją niemal jak pasjonującą opowieść, a nie suchy podręcznik.
H. de Oliveira Marques „Historia Portugalii” – w mojej ocenie najbardziej wyczerpujące i systematyczne kompendium wiedzy o dziejach Portugalii dostępne w języku polskim. To monumentalne, dwutomowe dzieło krok po kroku przeprowadza czytelnika przez fascynujący proces kształtowania się państwowości. Marques kreśli tu kompletną panoramę historyczną: od mroków średniowiecza i narodzin królestwa w pierwszym tomie, aż po burzliwy wiek XX i upadek imperium w części drugiej. Jeśli chcecie zrozumieć procesy polityczne, społeczne i gospodarcze zachodzące w tym kraju na przestrzeni wieków, ta lektura będzie wyborem bezkonkurencyjnym. Nie jest to pozycja lekka, powiedziałabym że bardziej dla miłośników historii. Obecnie jej jedynym mankamentem jest dostępność. Najłatwiej znaleźć ją w bibliotece, bo choć bywa osiągalna w antykwariatach internetowych, jej ceny bywają zawrotne.
Paul Herrmann „Pokażcie mi Testament Adama” – na książkę natrafiłam przypadkiem przeglądając w bibliotecznym katalogu rekordy, jakie wyświetliły mi się po wpisaniu hasła: „odkrycia geograficzne”. Moją uwagę natychmiast przykuł tytuł – okazał się genialnym haczykiem, który kazał mi zadać sobie pytanie: o czym właściwie może traktować ta pozycja? Sam tytuł nawiązuje bowiem do słynnego żądania króla Francji – Franciszka I, który – oburzony tym, że Hiszpania i Portugalia podzieliły między siebie nowo odkryty świat – zapytał ironicznie, w którym punkcie testamentu Adama wykluczono go z tego podziału. Z dzieła Herrmanna dowiecie się, jak garstka szaleńców z krańca Europy wsiadła na karawele i rzuciła wyzwanie oceanom wypływając poza krawędź znanej wówczas „mapy”. Autor z niesamowitą pasją tłumaczy, dlaczego to właśnie Portugalia stała się potęgą i co czuli ludzie, którzy jako pierwsi w dziejach zobaczyli brzegi Afryki czy Indii. Książka jest podzielona na rozdziały, które czyta się jak osobne opowieści. Znajdziecie tu m.in.: historię o poszukiwaniu legendarnego Państwa Księdza Jana (chrześcijańskiego królestwa ukrytego gdzieś w głębi Afryki lub Azji), rozdział o tym, jak przyprawy (pieprz, cynamon, goździki) stały się cenniejsze niż złoto i jak walka o nie zmieniła granice państw, czy fragmenty opisujące ówczesną mentalność. Dowiecie się jak paraliżującym lękiem mierzyli się pierwsi odkrywcy, wierząc, że za pasem zwrotnika woda wrze, słońce wypala ludziom skórę na węgiel, a statki płoną od samego upału. Herrmann świetnie oddaje ten moment, w którym twarda praktyka żeglarska ostatecznie pokonuje średniowieczne zabobony. Czyta się to jak najlepszy thriller geograficzny, od którego trudno się oderwać! Wartością dodaną tej pozycji jest to, że autor nie ogranicza się jedynie do złotego wieku odkryć, ale zabiera nas w daleką podróż wstecz, aż do czasów starożytnych (m.in.: Fenicjan, Wikingów), gdy świat był dla nas tajemnicą, płaską tarczą. Jeśli chcecie zrozumieć kulisy Traktatu z Tordesillas (1494 r.) i to, jak rodziła się potęga portugalskiego imperium morskiego, ta książka jest absolutnym kluczem.
Michał Tymowski „Europejczycy i Afrykanie. Wzajemne odkrycia i pierwsze kontakty”– na informację o tej książce trafiłam słuchając na kanale Podróż bez Paszportu – Mateusz Grzeszczuk opowieści prof. Michała Leśniewskiego o Portugalczykach w Afryce i historii dekolonizacji na kontynencie afrykańskim. Tymowski zabiera nas w sam środek pierwszych, niezwykłych spotkań dwóch skrajnie odmiennych sobie światów: portugalskiego i afrykańskiego. Nie zasypuje nas datami, ale skupia się na tym, co najciekawsze: na emocjach, zdziwieniu i wzajemnym odkrywaniu się ludzi, którzy wcześniej o sobie nie słyszeli. To fascynująca opowieść o tym, jak Portugalczycy po raz pierwszy stanęli twarzą w twarz z afrykańskimi władcami i jak obie strony próbowały się nawzajem zrozumieć (lub nie!) oraz jak to zderzenie kultur zdeterminowało losy obu kontynentów na kolejne stulecia. Książka została wydana przez Wydawnictwo Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika (UMK) w Toruniu w ramach prestiżowej serii Monografie Fundacji na rzecz Nauki Polskie, co tylko potwierdza jej wysoką wartość merytoryczną. Choć papierowe wydanie jest już dziś niedostępne w regularnej sprzedaży, z powodzeniem możecie je znaleźć i pobrać w formacie PDF na stronie wydawnictwa.
Damião de Góis „Kronika Wielce Szczęśliwego Króla Dom Manuela” – to prawdziwa perełka w moim zestawieniu – źródło z pierwszej ręki, które przenosi nas prosto na najbardziej ekskluzywny XVI – wieczny dwór ówczesnej Europy jednego z najważniejszych władców w dziejach świata, za którego panowania Portugalia stała się prawdziwym panem mórz i oceanów – Manuela I Szczęśliwego. Damião de Góis nie był tylko kronikarzem; był humanistą, dyplomatą i przyjacielem Erazma z Rotterdamu, i był w samym centrum wydarzeń, co nadaje jego zapiskom niezwykłą klasę. To dzieło pełne dworskich kulis, opisów wielkich wypraw i dyplomatycznych intryg. Góis z ogromną elegancją opisuje moment, w którym Lizbona stała się „stolicą świata”, a do jej portów wpływały statki uginające się od przypraw, kości słoniowej, kruszców, egzotycznych zwierząt i darów wartych więcej niż złoto. Czytając tę pozycję, mamy rzadką okazję spojrzeć na historię oczami człowieka, który współtworzył europejską kulturę tamtego czasu. To fascynujące świadectwo potęgi, która rodziła się na styku wielkiej polityki i marzeń o nieznanych lądach. Góis z ogromną klasą kreśli portret Manuela I Szczęśliwego – władcy, który potrafił przekuć marzenia swoich poprzedników w realne imperium. Z kart tej publikacji wyłania się obraz króla jako genialnego stratega i menedżera, który osobiście nadzorował monopol na handel pieprzem, czyniąc z małego królestwa globalną potęgę. Znajdziecie tu również merytoryczne tło narodzin stylu manuelińskiego. Góis dokumentuje, jak symbolika morskich wypraw – liny, węzły żeglarskie, kotwice, przyrządy nawigacyjne, muszle i koralowce – przenikała do architektury, tworząc wizualny manifest potęgi, który do dziś podziwiamy w lizbońskim Belem. To lektura obowiązkowa dla każdego, kto chce zrozumieć, jak na styku wielkiej polityki, ogromnych pieniędzy i artystycznej wizji rodziła się nowożytna Portugalia.
Luís de Camões „Luzjady” – to pozycja absolutnie wyjątkowa. Wyobraźcie sobie utwór, który dla Portugalczyków jest tym, czym dla nas Pan Tadeusz Mickiewicza. Tak – to narodowy epos Portugalczyków, literacki pomnik wystawiony epoce wielkich odkryć, który doczekał się pełnego przekładu na język polski. Camões w mistrzowski sposób opisuje wyprawę Vasco da Gamy do Indii, przeplatając historię z mitologią. Podróż przyszłego Odkrywcy staje się areną starcia bogów na Olimpie: sprzyjającej żeglarzom Wenus oraz mściwego Bachusa. Kluczowym momentem jest starcie floty z Adamastorem – przerażającym gigantem uosabiającym groźny Przylądek Dobrej Nadziei. Pokonanie go to symboliczny triumf ludzkiej woli nad strachem przed nieznanym. To fascynująca opowieść o tym, jak zwykli ludzie „rozpruwają horyzont” i stają się równi bogom, na zawsze zmieniając mapę świata. Jeśli chcecie dotknąć fundamentów portugalskiej duszy i zrozumieć, skąd bierze się ich duma z epoki odkryć, to jest to lektura obowiązkowa.
Barbara Hlibowicka – Węglarz „Złota Epoka Portugalii i języka portugalskiego” – zastanawialiście się kiedyś, jak brzmiał świat w momencie, gdy Portugalia przesuwała granice znanego horyzontu? Bez względu na Waszą odpowiedź – koniecznie zajrzyjcie do tej pozycji. To fascynująca biografia języka, który wraz z karawelami wyruszył na podbój oceanów. Autorka z ogromną erudycją udowadnia, że portugalskie imperium nie było budowane wyłącznie z drewna i żelaza, ale przede wszystkim z żywego słowa. To niezwykła charakterystyka czasów, gdy język portugalski wkraczał na odkrywane lądy, chłonął egzotyczne wpływy z Indii, Afryki i Brazylii, i rodził się, a następnie przekształcał w język dyplomacji, nauki i poezji Camõesa. Autorka analizuje ten proces nie jak suchy lingwista, ale jak historyk idei, pokazując, że rozkwit literatury był tak samo potężnym narzędziem ekspansji, jak działa okrętowe. Miarą tamtego sukcesu jest fakt, że portugalski dawno już przekroczył granice Półwyspu Iberyjskiego, a dziś posługuje się nim ponad 260 milionów ludzi na całym świecie. Obecnie jest to język urzędowy w dziewięciu państwach rozsianych na czterech kontynentach: od tętniącej życiem Brazylii w Ameryce Południowej, przez Angolę, Mozambik, Gwineę Bissau, Wyspy Świętego Tomasza i Książęcą oraz Republikę Zielonego Przylądka w Afryce, aż po odległy Timor Wschodni w Azji i Gwineę Równikową.
Krzysztof Gierak, Julita Kucińska „Portugalia. Tam, gdzie zwalnia czas. Oblicza świata”– to współczesny reportaż, który jest prawdziwą kopalnią wiedzy w pigułce. Jeśli zastanawiacie się, o co właściwie chodzi z wszechobecnymi kafelkami azulejos, skąd wzięła się słynna kostka brukowa (calçada portuguesa) czy z czego – poza winem i oceanem – naprawdę słynie ten kraj, tutaj znajdziecie odpowiedzi. Autorzy w niezwykle przystępny sposób zebrali mnóstwo konkretów o kulturze i codzienności, których próżno szukać w klasycznych przewodnikach. To idealna lektura, by szybko poczuć lokalny koloryt i – co najważniejsze – zrozumieć symbole, które będą Wam towarzyszyć na każdym kroku podczas spacerów czy trekkingów. Dla mnie była to już kolejna z rzędu lektura o Portugalii i muszę przyznać, że zadziałała jak doskonałe podsumowanie. Uporządkowała moją dotychczasową wiedzę o portugalskich zjawiskach, kulturze i materialnych osiągnięciach, spinając je w jedną, spójną całość.
Franciszek Ziejka „Moja Portugalia. Tryptyk europejski” – to pozycja, którą traktuję jako fascynującą ciekawostkę, bo stoi za nią postać niezwykła. Zmarły w 2020 roku prof. Franciszek Ziejka – znakomity historyk literatury i wieloletni rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego – pozostawił po sobie niezwykłe świadectwo polsko-portugalskich związków. Mało kto pamięta, że to właśnie on w 1979 roku dokonał czegoś przełomowego: założył na Uniwersytecie w Lizbonie pierwszy w historii Portugalii lektorat języka i kultury polskiej. Książka jest zapisem jego osobistych doświadczeń z tamtego czasu, ale to znacznie więcej niż dziennik. Ziejka, jako rasowy badacz, tropi polskie ślady na krańcach Europy i z wielką erudycją wyjaśnia nam m.in. dlaczego w Portugalii do dziś pamięta się o Janie III Sobieskim czy jakie związki łączą nasze narody na poziomie narodowych mitów. To lektura, która uświadamia, że polska obecność w Portugalii ma znacznie głębsze korzenie, niż mogłoby się wydawać, a my sami mamy tam swojego wielkiego ambasadora kultury. Czytając to dzieło, ma się wrażenie obcowania z przewodnikiem, który nie tylko zna drogę, ale rozumie duszę miejsc, o których opowiada. To fascynujący zapis momentu, w którym polski humanista spotyka portugalską tożsamość i zostaje nią zauroczony na całe życie. Jeśli chcecie zdekodować Portugalię widzianą oczami rodaka, który uczył Portugalczyków kochać polszczyznę, ta publikacja jest punktem obowiązkowym.
Krzysztof Gierak „Portugalia. Travelbook” – jeśli szukacie konkretu, który zmieści się w podręcznym bagażu i przeprowadzi Was przez najważniejsze punkty na mapie, to ten Travelbook jest strzałem w dziesiątkę. Krzysztof Gierak, który o Portugalii wie niemal wszystko, stworzył tu esencję tego, co w tym kraju najciekawsze i najbardziej wartościowe turystycznie. To klasyczny, ale bardzo nowocześnie wydany przewodnik turystyczny, skupiony na tym, co realnie przyda Wam się w drodze: przejrzyste trasy i mapy, gotowe rekomendacje (znajdziecie tu konkretne wskazówki, co zobaczyć, gdzie zjeść i na jakie detale zwrócić uwagę), skondensowana wiedza (autor w mistrzowski sposób wyselekcjonował najważniejsze informacje historyczne i kulturowe, podając je w formie „pigułki”, która nie przytłacza, a inspiruje do zwiedzania). Dla mnie, jako przewodnika, ten Travelbook to świetne narzędzie do szybkiego sprawdzenia faktów i doskonała baza do planowania kolejnych tras. To pozycja dla tych, którzy cenią sobie porządek, aktualne informacje i praktyczne podejście do podróżowania. Jeśli chcecie mieć Portugalię „w pigułce” zawsze pod ręką – to jest właśnie ta książka.
Marian Małowist „Konkwistadorzy Portugalscy” – to absolutny klasyk, który czyta się jak najlepszą powieść przygodową, choć stoi za nim potężna wiedza historyczna. Książka ta ukazała się w ramach legendarnej serii „Rodowody Cywilizacji” (popularnie zwanej „Ceramem”), co już samo w sobie jest najlepszą rekomendacją. To seria, która od dekad gromadzi najwybitniejsze dzieła światowej i polskiej humanistyki – pozycje rzetelne, ponadczasowe i po prostu świetnie napisane. Autorem jest Marian Małowist – jeden z najwybitniejszych polskich historyków XX wieku, światowej sławy ekspert od dziejów gospodarczych i kolonizacji. To właśnie jego ogromna erudycja sprawia, że książka nie jest nudnym spisem dat, ale fascynującą analizą tego, jak mały kraj na końcu Europy nagle zaczął rządzić połową świata. O czym konkretnie pisze Małowist? Autor z wielką pasją kreśli portrety odkrywców, którzy płynęli w nieznane, nie mając pewności, czy kiedykolwiek wrócą. Wyjaśnia, co pchało ich na oceany – od marzeń o złocie i korzeniach, po polityczne ambicje Portugalii. Krok po kroku tłumaczy mechanizmy budowania potęgi na wybrzeżach Afryki, w Indiach i Brazylii. Pokazuje, jak Portugalia stała się pierwszym w historii mocarstwem łączącym odległe kontynenty. Jako rzetelny naukowiec, autor nie ucieka od trudnych zagadnień. Obok podziwu dla hartu ducha konkwistadorów, znajdziecie tu trzeźwe spojrzenie na kulisy kolonializmu i brutalną walkę o wpływy. Dla mnie ta lektura to fundament. Dzięki temu, że Małowist potrafi o skomplikowanych procesach pisać niezwykle barwnie, łatwiej jest zrozumieć to, co dziś oglądamy w Lizbonie – jak choćby słynną wieżę Belém czy klasztor Hieronimitów. To idealny start, by pojąć, skąd wzięła się dzisiejsza Portugalia i jej narodowa duma.
António Lobo Antunes „Chwała Portugalii” – choć to literatura piękna, a nie podręcznik historii, nie mogłam jej pominąć w tym zestawieniu. To po prostu kawał świetnie napisanej książki, która wciąga i pozwala poczuć Portugalię „od środka”. Jej autor to światowa liga (często mówi się o nim w kontekście Nobla!), a pisze tak, że te wszystkie trudne tematy, jak dawne kolonie czy duma narodowa, nagle stają się bliskie i zrozumiałe. Jeśli chcecie przeżyć coś więcej niż tylko zwiedzanie zabytków i poczuć prawdziwe emocje, jakie kryją się w duszy Portugalczyków, koniecznie po nią sięgnijcie. To lektura, która zostaje w głowie na bardzo długo. O czym konkretnie jest ta historia? Autor zabiera nas w czasy, gdy wielkie portugalskie imperium zaczęło się sypać. To opowieść o ludziach, którzy po latach spędzonych w afrykańskich koloniach (jak Angola czy Mozambik) muszą nagle wrócić do kraju, który stał się dla nich obcy. Antunes po mistrzowsku pokazuje to zderzenie: z jednej strony wielka duma z bycia światową potęgą, a z drugiej – bolesne zagubienie, bieda i trudne powroty do rzeczywistości po upadku dyktatury. Choć to fikcja literacka, to oparta na prawdziwych emocjach całego pokolenia Portugalczyków. Jeśli chcecie zrozumieć, dlaczego ten naród jest tak przesiąknięty melancholią i co czują ludzie, którzy stracili swoje miejsce na ziemi, ta książka otworzy Wam oczy. Jest napisana tak ciekawie i gęsto, że po prostu nie da się obok niej przejść obojętnie.
Iza Klementowska „Samotność Portugalczyka” – świetny współczesny reportaż, który jest idealnym łącznikiem między dawnym imperium a dzisiejszą codziennością. Fakt, że wydało go Wydawnictwo Czarne, to dla wielu czytelników „znak jakości” – możecie być pewni, że to literatura z wyższej półki, a jednocześnie napisana tak, że czyta się ją jednym tchem. Autorka szuka śladów historii w rozmowach ze zwykłymi ludźmi, pokazując, jak przeszłość wciąż rezyduje w ich głowach. Zagląda do portowych knajpek, małych mieszkań i na podwórka, gdzie suszy się pranie. Próbuje zrozumieć, co siedzi w głowach Portugalczyków i skąd bierze się to ich słynne saudade – czyli ta ich wyjątkowa, piękna melancholia. Znajdziecie tu przede wszystkim rozmowy z Portugalczykami. Autorka pyta ich o życie, o to, jak wspominają dawne czasy i co sprawia, że czują się trochę odizolowani na samym skraju Europy. Dla mnie ta lektura była jak spotkanie z dobrym znajomym w lokalnej knajpce. Po tych wszystkich grubych tomach o królach i odkrywcach, „Samotność Portugalczyka” pozwoliła mi w końcu zrozumieć człowieka, którego mijam na szlaku.
Iza Klementowska „Szkielet białego słonia” – jeśli „Samotność Portugalczyka” była o tym, co dzieje się w samej Portugalii, to „Szkielet białego słonia” jest jej fascynującym i niezbędnym dopełnieniem. To kolejny świetny reportaż wydany przez Wydawnictwo Czarne, który tym razem zabiera nas do Mozambiku – dawnej portugalskiej kolonii. Autorka pokazuje nam miejsce, które przez prawie pięćset lat było pod panowaniem Portugalii. To nie jest jednak sucha lekcja historii, ale opowieść o tym, co zostało z tego „raju” po latach. Zobaczycie Mozambik, w którym wciąż słychać język portugalski, ale który jednocześnie musiał sam zbudować się na nowo po krwawej wojnie o niepodległość. Tytułowy „szkielet” to metafora wielkich ambicji, po których zostały niszczejące budynki i trudna pamięć o kolonizatorach. Klementowska rozmawia z ludźmi, którzy wciąż czują więź z Portugalią, ale też z tymi, dla których ten okres to czas, o którym chcieliby zapomnieć. Dla mnie ta książka jest kluczowa, żeby zrozumieć pełny obraz portugalskiego imperium. Pozwala pojąć, dlaczego Portugalia jest dziś tak różnorodna i skąd w Lizbonie wzięło się tylu mieszkańców o afrykańskich korzeniach. To reportaż o klimacie, o „smutnym raju” i o tym, jak trudno odciąć się od przeszłości. Czyta się ją fantastycznie, choć zostawia w sercu pewien rodzaj zadumy.
Bartek Kieżun „Portugalia do zjedzenia” – publikacja łączy w sobie książkę kulinarną, przewodnik i album z pięknymi zdjęciami. Autor, będący dziennikarzem kulinarnym, zabiera nas w podróż po malowniczych zakątkach kraju, opowiadając o nich przez pryzmat talerza. Pokazuje, jak historia i geografia wpłynęły na to, co Portugalczycy serwują dziś w swoich domach i tawernach. Znajdziecie tu przepisy na portugalskie klasyki: od słynnych babeczek pastéis de nata po nieskończone sposoby na przyrządzenie dorsza (bacalhau), aromatyczne amêijoas à Bulhão Pato (małże w czosnku i kolendrze), czy sycące caldo verde. Autor nie zapomina też o kultowej kanapce bifana, pieczonych sardynkach, które są zapachem lizbońskiego lata oraz o słynnym ryżu z owocami morza (arroz de marisco). Każdy przepis i region są opatrzone ciekawymi opowieściami. Piękne wydanie sprawia, że to książka, którą chce się nie tylko czytać i z której chce się gotować, ale też po prostu mieć na półce. To lektura, która sprawi, że podczas kolejnej podróży będziesz wiedzieć dokładnie, czego szukać w lokalnych targowiskach (mercedos) i dlaczego portugalska prostota w kuchni jest tak genialna.


Ania, kawał dobrej roboty. Naprawdę bardzo przekrojowy dobór literatury.
Dziękuję! Będę tu „doklejać” kolejne pozycje, jeżeli coś tylko mnie zainteresuję lub trafię na wartościową publikację 🙂