...

Père-Lachaise przy Ogrodowej w Łodzi

Dzieje Łodzi to historia niepowtarzalna i nietypowa. W przeciągu kilkudziesięciu lat XIX wieku niewielka osada nad Łódką, powołana z woli Władysława Jagiełły, wyrosła na liczącą się w skali europejskiej metropolię przemysłową. Na jej oryginalność mieli wpływ osadnicy: Polacy, Niemcy, Żydzi, Rosjanie i Czesi, którzy w latach dwudziestych i trzydziestych XIX stulecia przybywali tu z różnych zakątków Polski porozbiorowej i z całej Europy.

Asymilując się i zdobywając fortuny, przyczynili się do szybkiego rozwoju miasteczka. Zróżnicowani w tradycji narodowej i w wierze (w okresie najświetniejszego rozwoju miasta, w XIX w., dominowały trzy wyznania: katolicyzm, protestantyzm i judaizm) mieszkańcy zgodnie budowali przyszłość Łodzi, a nieustanne przenikanie się różnych wyznań i narodowości tworzyło z miasta tygiel kulturowy i światopoglądowy. Ten pejzaż przekreśliła druga wojna światowa, ale do czasów współczesnych przetrwały obiekty kultury materialnej: nekropolie, świątynie, domy modlitwy, synagogi czy też dawna zabudowa ulic, będące świadectwem minionych lat.

Doskonałym przykładem, potwierdzającym w dzisiejszym krajobrazie miasta jego złożony charakter, jest Cmentarz Stary przy ulicy Ogrodowej (nie sprzedaje się już na nim placów, ale istniejące groby mogą być przeznaczane pod aktualne pochówki) – najstarsza czynna do dziś nekropolia łódzka, ustanowiona dla trzech chrześcijańskich wyznań: rzymskokatolickiego, ewangelicko-augsburskiego i prawosławnego.

Cmentarz przy Ogrodowej jest trzecim z kolei miejscem pochówków w historii Łodzi[1]. Pierwsze powstało przy modrzewiowym wówczas kościółku pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, przy placu Kościelnym (jedyną pamiątką jest kamienny nagrobek z 1822 r., wystawiony na mogile członka dozoru kościelnego Michała Wyszyńskiego). Z powodu przepełnienia ów cmentarz przykościelny nie funkcjonował już od 1820 roku i raził zaniedbaniem: Chodziło po nim bydło i włóczyły się bezpańskie psy[2]. Wyznaczono wówczas nowe miejsce – na piaszczystym wzgórku przy drodze Retkińskiej, położone w kwartale obecnych ulic: Ogrodowej, Zachodniej, Gdańskiej i Legionów[3]. Niebawem i ono okazało się niewystarczające (mimo że w latach 1838-1855 powiększano je) wobec wzrastającej wciąż liczby ludności i szalejącej w 1852 roku epidemii cholery. Władze zmuszone zostały do podjęcia decyzji o utworzeniu kolejnego, trzeciego już, cmentarza (w 1856 r. ten przy drodze Retkińskiej został zamknięty). Przeznaczono na ten cel rozległy teren. Zdecydowano się bowiem, głównie ze względów praktycznych, na utworzenie jednej wspólnej nekropolii dla trzech grup wyznaniowych: katolików, ewangelików i prawosławnych, co na ówczesne czasy było bezprecedensową decyzją, nie tylko na skalę polską, ale i europejską. W roku 1854 Magistrat Łódzki, wraz z Dozorem Kościoła Katolickiego i Kolegium Kościoła Ewangelickiego, wyznaczył obszar cmentarza, również obejmujący ulicę Ogrodową. Pierwsze pochówki mogły się odbyć już pod koniec 1854 roku, a uroczyste poświęcenie nastąpiło 9 września następnego roku.

Kaplica Karola Scheiblera fot. B. Bijak

Pierwotna powierzchnia, o regularnym romboidalnym planie, wynosiła 8,8 hektara. Podzielona została na trzy części, przeznaczone dla przedstawicieli trzech wyznań. Największą otrzymali katolicy, a najmniejszą wyznawcy prawosławia. Na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych XIX wieku nekropolię otoczono ceglanym murem z trzema bramami wjazdowymi, a poszczególne części rozgrodzono niskim ażurowym płotkiem żelaznym. W 1888 roku postawiono czwartą bramę przed główną aleją, która prowadzić miała do kaplicy grobowej Karola Scheiblera, słynnego łódzkiego przemysłowca.

W 1886 roku władze miejskie wydały zakaz przyłączania dalszych gruntów, ze względu na rozwijającą się zabudowę przyległych ulic. W wyniku tego w 1888 roku cmentarz przy Ogrodowej został zamknięty, a liczące kilka tysięcy mieszkańców miasto zostało bez miejsca wyznaczonego na kolejne pochówki. Po interwencji pastora u prezydenta Łodzi decyzja została cofnięta. W 1895 roku teren został powiększony do dwudziestu jeden hektarów. Taka powierzchnia utrzymała się do czasów współczesnych, co sprawia, że dziś jest to jedna z największych nekropolii w Polsce[4].

Kaplica Karola Scheiblera, fot. B. Bijak

W następnych latach wyznaczono kolejne miejsca pochówków: na Dołach (1896), na Zarzewiu (1898) i na Rokiciu Starym (1899). Siłą rzeczy to przy Ogrodowej pozostało „starym cmentarzem” Łodzi, a w świadomości mieszkańców zaczęło nabierać elitarnego charakteru. Tu wszakże spoczywają zasłużeni dla „ziemi obiecanej” przedstawiciele fabrykanckich rodów przełomu XIX i XX wieku, powstańcy styczniowi, bohaterowie wojenni, artyści.

Dziś jest miejscem niezwykłym – pomnikiem ojców przemysłowej Łodzi i panteonem wspaniałych dzieł sztuki nagrobnej. Znajdziemy tu importowane formy stylowe, doszukamy się wpływów sławnych dzieł sztuki sepulkralnej. Wśród autorów są rzeźbiarze polscy, niemieccy, włoscy, islandzcy. Krajobraz, bogaty w pomniki przyrody, uzupełniają ciekawe gatunki drzew. To jeden z ciekawszych cmentarzy w Europie z przełomu XIX i XX wieku, głównie ze względu na wartości historyczne, zabytkowe i formy artystyczne sztuki nagrobnej, które pozostają w ścisłym związku z ogólnoeuropejskim dziedzictwem kulturowym.

Dlaczego unikalny i niezwykły?
Po pierwsze, reprezentuje jeden z trzech typów krajobrazów cmentarnych, jakie na początku XIX wieku ukształtowały się w Europie – typ Pere-Lachaise [5]. Charakteryzuje się on krajobrazem mrocznego starego parku podzielonego szerokimi alejami, wysadzanymi wysokopiennymi buczynami, grabami, wiązami, kasztanowcami, dębami bądź lipami. Na terenie rozmieszczane są różnorodne kaplice grobowe, mauzolea i pomniki, które w otoczeniu cienistych drzew tworzą przypadkowe, ale ciekawe i indywidualne układy architektoniczno-przestrzenne i architektoniczno-rzeźbiarskie. Dziś fragmentem, który najlepiej zachował klimat owej dziewiętnastowiecznej francuskiej nekropolii, jest część ewangelicko-augsburska.

Po drugie, odnajdujemy tu elementy pejzażu charakterystycznego dla cmentarzy niemieckich i austriackich – obszerne pola grobowe, ogrodzone kutymi kratami i balustradami oraz regularną siatkę alejek.

Po trzecie, jest to miejsce, w którym zachowały się historyczne przejawy typowo łódzkich zjawisk – patronackiej działalności przemysłowców na rzecz własnych pracowników oraz fundowanie pomników ze społecznych składek i organizowanych kwest. Pierwsze przejawiało się w finansowaniu przez pracodawców pomników zmarłym podwładnym. Przykładem mogą być te postawione przez przedsiębiorstwo Karola Wilhelma Scheiblera dla: Emila Kluga (zm. 1887), Józefa Piaskowskiego (zm. 1889), doktora Juliusza Lohrera (zm. 1912), sygnowane: W dowód uznania długoletniej pracy od Akcyz. Tow. Wyrob. Bawełn. K. Scheibler. Drugie dotyczyło zasłużonych mieszkańców. W ten sposób łodzianie uczcili pamięć współzałożycieli Łódzkiej Straży Ogniowej Ochotniczej: Leopolda Zonera (zm. 1919; pomnik wykonany w 1926 r. w pracowni Wacława Konopki) i Roberta Wergau (zm. 1901; pomnik wykonany w 1902 r. w pracowni Antoniego Urbanowskiego). Najciekawszą pamiątką, będącą doskonałym świadectwem filantropii, jest pomnik światowej sławy murzyńskiego aktora, nadwornego artysty cesarzy i królów ówczesnej Europy Iry Fredericka Aldridge (w części ewangelickiej), który zmarł nagle w Łodzi w 1867 roku, w trakcie swojego tournée z Paryża do Petersburga. Z uzbieranych pieniędzy zorganizowano pogrzeb i wystawiono nagrobek z podobizną aktora.

fot. B. Bijak

Co ciekawe, nigdy nie powołano żadnej „rady estetycznej”, która kształtowałaby gusta przy Ogrodowej i czuwała nad wyglądem nekropolii. Mimo to mieszkańcy zawsze starali się, aby powstające rzeźby prezentowały wysoki poziom artystyczny. Wzory czerpano najczęściej z zagranicy, ale autorami pomysłów i wykonawcami były głównie firmy kamieniarskie, architekci, artyści i rzeźbiarze z Łodzi. I tak mamy tu dzieła największego przedsiębiorstwa kamieniarskiego w Królestwie Kongresowym – firmy Antoniego Urbanowskiego, którą porównać można z zakładami Romana Lubowieckiego w Warszawie; przedsiębiorstwa Augusta Fiebiegera, Ludomira Wąsowskiego, a także indywidualnych wykonawców, na przykład Wacława Konopki, Zygmunta Kowalewskiego czy Leona Migalskiego.

Nad czym warto się zadumać?
Spacerując alejkami, trzeba pamiętać, że prawie każdy grobowiec to nie tylko unikat o dużej wartości kulturowej, ale także historia spoczywającego w nim człowieka, często także jego rodziny. Do obejrzenia jest naprawdę wiele. Możemy skupić się na jednej części lub powędrować wybranym szlakiem: śladami łódzkich fabrykantów, artystów, zasłużonych kobiet albo powstań narodowych i wojen.

Ciężko jest pokrótce scharakteryzować dokładnie wszystkie zabytki trójwyznaniowej nekropolii, przedstawić dzieje ludzi i miejsc z nią związanych, dlatego nasza mała wycieczka, w jaką zamierzam Cię zabrać, Czytelniku, będzie w sposób bardzo ogólny prezentowała poszczególne fragmenty cmentarza, z uwzględnieniem tylko najważniejszych i najciekawszych „perełek” – głównie kaplic i mauzoleów.

W części ewangelicko-augsburskiej najcenniejszą pamiątką w skali europejskiej jest neogotycka kaplica grobowa Karola Wilhelma Scheiblera. Prowadząca do niej szeroka aleja wyznaczona została szpalerem tuj i dywanem zielonej murawy. Jej realizację poprzedziły dwa konkursy na projekt architektoniczny, w których nie określono górnej granicy przewidywanych nakładów pieniężnych, co miało świadczyć o potędze finansowej spoczywającego w niej „króla bawełny”. Te plany jednak odrzucono, a kaplicę wybudowało w latach 1885-1888 warszawskie przedsiębiorstwo budowlane „Norblin § Heurteux”, według pomysłu Józefa Piusa Dziekońskiego i Edwarda Lilpopa. Jej koszt – dwieście dwadzieścia tysięcy rubli w złocie, w ówczesnych czasach stanowił równowartość luksusowej kamienicy w centrum miasta czy okazałej rezydencji willowej.

Budowla wzniesiona została na planie krzyża łacińskiego o jednej wydłużonej nawie, z krótkimi bocznymi skrzydłami oraz z wielobocznym zamknięciem od strony ołtarzowej. Kryptę grobową umieszczono w dolnej kondygnacji. Obiekt wykonano z cegły i kamienia –kremowego piaskowca szydłowieckiego. W zamyśle rodziny krypta miała być reprezentacyjnym wnętrzem, czymś w rodzaju rodzinnego salonu, gdzie żywi odwiedzają zmarłych. Posadzki wykonano z różnokolorowych gatunków marmuru, światło do wnętrza wpadało przez okna wypełnione witrażami, a całość dodatkowo ozdabiały rzeźby. Dziś kaplica czeka na renowację, która pozwoliłaby przywrócić jej pierwotną świetność. Choć zamknięta dla otoczenia, nadal zachwyca swoją zewnętrzną neogotycką „sukienką”. Niezwykle bogaty detal kamienny – odkuty według modeli Władysława Wojtasiewicza – pinakle, wimpergi, ażurowe maswerki, balustrady, laskowania, wszelkiego rodzaju ornamenty – od fryzów po bestiariusz (smoki i bazyliszki), oraz zwieńczenie w postaci ażurowej kamiennej wieży otoczonej galeryjką z posągami muzykujących aniołów (wg modelu Andrzeja Pruszyńskiego; pierwotnie 8, zachowały się 3), czy portal i umieszczona nad nim rozeta – to doskonała lekcja średniowiecznej architektury. Porównać łódzki zabytek można jedynie z trzynastowieczną kaplicą pałacową Saint-Chapelle Ludwika IX w Paryżu.

Warto również odszukać miejsca spoczynku fabrykanckich rodzin: Geyerów, Grohmanów, Scheiblerów, Kunitzerów, Heinzlów, Biedermannów, Kindermannów… Na szczególną uwagę zasługuje grobowiec Sophie Biedermann (zm. 1895) i jej rodziców: Ludwika (zm. 1911) i Matyldy (zm. 1912) Meyerów. Znajdująca się tu grupa rzeźbiarska, przedstawia anioła o rysach Sophie, zmarłej w 27. wiośnie życia, i jej dwóch osieroconych synów: starszego Rudolfa i młodszego Helmuta, sypiących kwiaty na jej mogiłę. Jest to najcenniejszy import włoski na łódzkim cmentarzu, wykonany w 1898 roku z białego marmuru karraryjskiego w rzymskiej pracowni Otto Lessinga (pomnik jest sygnowany: O. Lessing, Roma 1898).

fot. B. Bijak

Interesujące jest także mauzoleum w formie antycznej świątyni, doryckiego dwunastokolumnowego peripterosu, wzniesione w 1886 roku, według projektu Otto Gehliga przez firmę kamieniarską Antoniego Urbanowskiego, nad grobem fabrykanta Roberta Moenke. Całość wykonana jest z ciemnokremowego piaskowca żarnowieckiego, połączonego z różnokolorowym granitem. Uwagę zwracają odtworzone z dużą dokładnością detale antycznej świątyni: kanelowane doryckie kolumny i tryglifowo-metopowy fryz.

Katolicka część cmentarza jest skromniejsza od ewangelicko-augsburskiej. Nagrobki mają mniejszą wartość artystyczną, ale za to duże znaczenie historyczne. Tutaj góruje neorenesansowa kaplica najbogatszego w Łodzi przemysłowca wyznania rzymsko-katolickiego – Juliusza Heinzla, barona von Hohenfels. Zmarł on w 1895 roku w swoim zamku w Coburgu w Turyngii. Zwłoki przewieziono do Łodzi koleją w specjalnym wagonie, a o uroczystościach pogrzebowych, towarzyszących ostatniemu pożegnaniu, długo można było czytać w lokalnej prasie. Kaplica wzniesiona została w latach 1899-1903, według projektu berlińskiego architekta Franza Schwechtena, przez dwa łódzkie przedsiębiorstwa budowlano-kamieniarskie – początkowo firmę Otto Albert Gehlig (1899-1902), a następnie spółkę Johannes Wende & Adolf Zarske (1903), pod nadzorem budowlanym architekta Piotra Brukalskiego. Dziś pełni rolę kaplicy pogrzebowej. Obiekt wzniesiony na planie kwadratu, nakryty został kopułą na wysokim bębnie. Pomiędzy oknami tamburu usytuowane są pilastry z rzeźbami aniołów dźwigające czaszę kopuły. Warto też wspomnieć, że jest to jedna z ostatnich wzniesionych w Polsce tego typu budowli kopułowych, nawiązujących do pierwowzoru – Kaplicy Zygmuntowskiej na Wawelu. W jej wnętrzu znajdował się kiedyś posąg zmarłego Juliusza Heinzla, dłuta Ludomira Wąsowskiego, niestety, zaginął.

Wędrując po cmentarzu, można napotkać groby bohaterów powstania styczniowego – zbiorową mogiłę z 1863 roku w formie sarkofagu z czerwonego piaskowca (proj. W. Konopka; wyk. firma A. Urbanowskiego) oraz grób małżonków Marianny i Konstantego Piotrowiczów, którzy zginęli w bitwie pod Dobrą. Są też bohaterów rewolucji 1905-1907 roku, wojny polsko-bolszewickiej 1919-1920 i drugiej wojny światowej. Spoczywają tu przedstawiciele inteligencji i wolnych zawodów – między innymi Adam Bieńkowski (zm. 1987) – dziennikarz, satyryk łódzkiego „Ekspresu Ilustrowanego”; Bolesław Busiakiewicz (zm. 1977) – dziennikarz radiowy (wprowadził na antenę „Koncert życzeń”); Jan Witold Moll (zm. 1990) – kardiochirurg (przeprowadził pierwszą w Polsce operację na otwartym sercu i pierwszą transplantację serca); Władysław Strzemiński (zm. 1952) – artysta, malarz, teoretyk sztuki, twórca unizmu; Bronisław Wilkoszewski (zm. 1901) – artysta fotografik, autor zdjęć dawnej Łodzi; Wiktor Zajewski (zm. 1922) – publicysta i wydawca (opublikował pierwsze kompletne wydanie Pana Tadeusza)… i wielu innych, których nie sposób wymienić.

Na terenie części prawosławnej najciekawszym zabytkiem jest neobizantyjskie mauzoleum Konstantego i Aleksandry Gojżewskich, z lat dziewięćdziesiątych XIX wieku, usytuowane w murze rozgraniczającym część prawosławną i katolicką. O takim położeniu nie zadecydował jednak przypadek. Gojżewscy byli bowiem małżeństwem mieszanym wyznaniowo, dlatego Konstanty, rosyjski policjant, spoczywa po stronie prawosławnej, a jego małżonka Aleksandra ze Sztachów, katoliczka – po drugiej stronie muru. Mauzoleum wzniesiono z białej i brązowej cegły na planie kwadratu. W całości licowane jest materiałami ceramicznymi – białą, ugrową i czerwoną cegłą klinkierową, zwieńczone zaś kopułą, pokrytą ciemnozieloną glazurowaną dachówką.

W tej części cmentarza pochowani są głównie oficerowie carscy, urzędnicy i policjanci. Godna uwagi jest zbiorowa mogiła dziesięciu żołnierzy z 40. Koływańskiego Pułku Piechoty, poległych w walkach 1907 roku. Ma formę granitowej stelli opatrzonej krzyżem. Można też przystanąć przy grobie w kształcie namiotu wojskowego, gdzie leży Wiktor Kaniszczew (zm. 1895), porucznik 37. Jekaterynburskiego Pułku Piechoty, i przy pomniku z profilem zmarłego architekta węgierskiego pochodzenia, organizatora Instytutu Architektury Politechniki Łódzkiej, Jerzego Samujłło-Sulimy (zm. 1981), można zadumać się nad historią, wspominając żołnierza Legionów Polskich, uczestnika wojny 1920 roku, artystę malarza – Gezę Rozmusa.

Cmentarz Stary przy ulicy Ogrodowej jest miejscem szczególnym nie tylko w kontekście dziejów Łodzi, ale całej kultury narodowej. Spoczęło tu wiele wybitnych postaci związanych trwałymi więzami z losami naszego kraju. Na Pęksowym Brzyzku, przy wejściu na zakopiański cmentarz, widnieje sentencja: Ojczyzna to ziemia i groby. Narody tracąc pamięć, tracą życie. Zachęcam więc do spacerów łódzkimi alejkami, aby ocalić od zapomnienia to, co odeszło. A także po to, by móc samemu odkrywać historię zastygłą w mogiłach

Zamiast bibliografii:
W porządkowaniu materiału niezastąpioną pomocą była dla mnie książka Jana Dominikowskiego: Nekropolia Łodzi wielkoprzemysłowej: Cmentarz Stary przy ulicy Ogrodowej: dzieje i sztuka 1854-1945, Wydawnictwo Konserwatorów Dzieł Sztuki, Łódź 2004.

[1] Do czasu erygowania pierwszej łódzkiej parafii w 1370 r. przez abpa gnieźnieńskiego Jarosława Bogorię Skotnickiego zmarłych mieszkańców Łodzi chowano na cmentarzu parafii św. Katarzyny w Zgierzu.

[2] Wacław Pawlak, Patrząc na starą fotografię. Szkice starołódzkie, Wydawnictwo Łódzkie, Łódź 1981, s. 18
[3] Dziś na tym terenie stoi drewniany kościół pw. św. Józefa – jest to dawny kościół pw. Wniebowzięcia NMP z lat 1765-1768, przeniesiony tutaj z placu Kościelnego w 1888 r.

[4] Dla porównania: cmentarz w Szczecinie – 150 ha; Powązki w Warszawie – 43 ha; Cmentarz Rakowicki w Krakowie – 41 ha; Nowy Cmentarz Żydowski w Łodzi – 45 ha.

[5] Dwa pozostałe typy to: campo santo i rural cemetery.

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Przewijanie do góry
Seraphinite AcceleratorOptimized by Seraphinite Accelerator
Turns on site high speed to be attractive for people and search engines.