Szminka, puder, podkład…
Jeżeli spoglądając w lustro choć raz zadałaś sobie jedno z pytań: Czy możliwa jest radykalna zmiana mojego wyglądu? Czemu nie mogę wyglądać jak gwiazda filmowa?, to z pewnością podróż po stronicach Doliny Radości Stefana Chwina jest właśnie dla Ciebie. Jednak jakkolwiek niemało uwag poświęcono w powieści wyglądowi oraz metamorfozom różnych postaci, to temat makijażu i stylizacji nie stanowi tutaj bynajmniej centralnej kwestii, rozwijanej ku uciesze wszystkich miłośniczek piękna. Nie jest on celem samym w sobie, ale pretekstem do poruszenia wielu istotnych problemów – poszukiwania tożsamości, granicy między dobrem i złem, miejscem człowieka w historii.

Powieść Chwina przedstawia dzieje makijażysty, „skromnego pracownika piękna” — Eryka Stamelmanna, który poświęcił swoje życie na poprawianie niedoskonałości dzieł Stwórcy. Adoptowany i wychowany w rodzinie gdańskiego radcy Rudolfa Stamelmanna po śmierci rodziców trafił do monachijskiej opery, w której pod okiem Rasermanna wyuczył się sztuki makijażu, poznał tajniki piękna zaklętego w pojemnikach pełnych pudru oraz „gadżetach” z damskiej torebki, takich jak szminka czy róż.
Perfekcyjne opanowanie techniki charakteryzacji pozwala Erykowi brzydkich czynić pięknymi, a nawet zacierać ślady przynależności rasowej. Dokonuje rzeczy pozornie niemożliwych – rekonstruuje zmasakrowane twarze zwłok niemieckich oficerów, nadaje obliczom Żydów z warszawskiego getta cechy Aryjczyków. Ponadto to on dba o wizerunek Hitlera i Stalina, odkrywa urodę Marleny Dietrich, przynależy do zespołu czuwającego nad wyglądem zwłok Lenina oraz bierze udział w eksperymentach nazistowskich lekarzy w Auschwitz.
Jak dobitnie wynika z powyższego zestawienia „osiągnięć” Eryka, nie przyjmuje on wyraźnie określonej ideologicznie postawy. Pragnąc jak najsolidniej wywiązywać się z powierzonych działań, nie dokonuje ich oceny z punktu widzenia moralności, nie zastanawia się czy postępuje słusznie. Angażując się po różnych stronach politycznej barykady, Eryk nigdzie nie czuje się bezpieczny. Wielokrotnie zmienia tożsamość, zakłada rozmaite maski. Jako szara eminencja poznaje wielkich tego świata i często, choć nie z „pierwszej linii”, wpływa na wydarzenia istotne dla całego świata. Uczestniczy w najważniejszych wypadkach XX wieku rozgrywających się, m.in.: w Berlinie, Warszawie, Gdańsku, czy Moskwie.
W powieści często powtarzana jest myśl Nietzchego: „Nie ma głębi, jest tylko powierzchnia”. Wydaje się, że może stanowić ona ważny interpretacyjny klucz powieści, bowiem najtrafniej opisuje losy Eryka oraz nasze przywiązanie do „zewnętrznej powłoki”. Kilka pociągnięć różem i szminką czyni nas pięknymi, odwracając uwagę od tego co najwartościowsze, skrywane w głębi. Tak jak już bowiem zauważyłam wcześniej, Dolina Radości to nie tylko opowieść o tajemniczym „rzeźbiarzu” twarzy. Wystarczy przeczytać ją bardziej wnikliwie i otworzyć się na postawione w niej poważne problemy. Posłuchajmy autora – spoglądajmy w głębię, nie ulegajmy pozorom.
Inne książki Stefana Chwina, które warto przeczytać:
„Dziennik życia we dwoje”
„Opowiadania dla Krystyny”
„Hanemann”
„Piratki”
„Panna Ferbelin”
„Złoty pelikan”
„Miłosz. Interpretacje i świadectwa”
„Samobójstwo i grzech istnienia”

